Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aloes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aloes. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 lutego 2018

Ile miąższu aloesowego należy pić i kiedy, żeby mieć najlepsze efekty?

aloes


Dla kogo jest ten post?
👉 Jeżeli od niedawna pijesz miąższ aloesowy i masz mnóstwo pytań,
👉 jeszcze nie próbowałeś aloesu, a chciałbyś, tylko nie wiesz jak się do tego zabrać,
👉 znasz aloes, pijesz go i chciałbyś lepiej wykorzystać jego potencjał 

to jest to post dla Ciebie! Dobrze trafiłeś.

Co zyskasz po przeczytaniu go? 
👉 Dowiesz się dlaczego warto pić aloes codziennie, co dzięki temu możesz zyskać.
👉Będziesz wiedział ile i kiedy należy go pić, by mieć jak najlepsze efekty w optymalnym dla Ciebie czasie.
👉 Będziesz znał odpowiedź na pytanie: "Od czego zacząć oraz jak kontynuować i rozwijać nawyk picia aloesu?"
👉 Poznasz też moje sposoby na picie aloesu, które są sprawdzone od lat i niezwykle skuteczne.




Picie miąższu aloesowego polecam każdemu i przy każdej nadarzającej się okazji. Aloes ma tak bogaty skład i właściwości, że właściwie każdy powinien go pić. Jeśli chcesz zgłębić ten temat, to polecam Ci szczególnie książkę doktor Elżbiety Olejnik "Aloes na codzień. Vademecum".

Na podstawie tej książki przygotowałam dla ciebie listę korzyści, jakie przyniesie Ci picie aloesu codziennie. Oto 10 najważniejszych powodów by codziennie pić aloes:

10. Aloes dba o zdrowie i higienę dentystyczną.
Ma działanie korzystne dla zdrowia jamy ustnej i dziąseł. Delikatnie i naturalnie wybiela zęby.  Przeciwdziała paradontozie, aftom, pleśniawkom i innym dolegliwościom w jamie ustnej. Pamiętaj o tym przy następnej wizycie u dentysty!

9. Aloes przyspiesza gojenie.
Wspiera działanie fibroblastów. Fibroblasty to te niezwykłe komórki odpowiedzialne za powstawanie kolagenu. Biorą one także udział w łagodzeniu drobnych oparzeń, skaleczeń, otarć i podrażnień skóry.

8. Aloes pomaga w dobrym trawieniu.
Zdrowy układ trawienny to gwarancja, że substancje odżywcze zawarte w naszym pożywieniu są przyswajane i transportowane do krwioobiegu. Aloes ma naturalne właściwości oczyszczające. Regularne picie miąższu aloesowego może wpłynąć na sprawniejsze funkcjonowanie jelit i efektywniejszą absorpcję protein, a jednocześnie na redukcję niepożądanych bakterii i grzybów – a wszystko to w naturalny sposób! Aloes dowiódł także swojej skuteczności w łagodzeniu zgagi 
i innych dolegliwości trawiennych.

7. Aloes wspiera układ odpornościowy.
Stanowi naturalne wsparcie układu odpornościowego. Ponieważ układ odpornościowy pracuje bez przerwy, by chronić nasz organizm, aloes – dzięki naturalnym składnikom stymulującym odporność – jest dla niego arsenałem, z którego może czerpać “amunicję”. Codzienna porcja miąższu aloesowego może okazać się pomocną dłonią wyciągniętą do układu odpornościowego. Aloes naturalnie reguluje jego pracę, co oznacza, że jest też nieocenionym wsparciem organizmu w chorobach autoimmunologicznych.

6. Aloes reguluje wagę i poziom energii.
Regularnie stosowany Miąższ Aloe Vera w sposób naturalny pozwala organizmowi oczyszczać układ trawienny z resztek i toksyn. Nasza dieta zawiera wiele niepożądanych substancji, które mogą powodować ospałość i wyczerpanie. Regularne picie miąższu aloesowego wpływa na dobre samopoczucie, podwyższając poziom energii i pomagając w zachowaniu prawidłowej wagi ciała.

5. Aloes naprawia kolagen i elastynę. Daje młodość skóry.
To obfity zapas materiałów budulcowych, potrzebnych do uzyskania i zachowania zdrowej skóry. Skóra odtwarza się co 21-28 dni. Może ona wykorzystywać na co dzień odżywcze składniki budulcowe zawarte w aloesie, by przeciwdziałać efektom starzenia! Codzienna porcja może być ćeliksirem najbardziej pożądanym przez twoją skórę.

4. Aloes zapewnia codzienną porcję składników mineralnych.
Wśród minerałów zawartych w aloesie są wapń, sód, żelazo, potas, chrom, magnez, mangan, miedź i cynk. Ależ potężny zestaw! Wszyscy wiemy, że dodawanie do diety potraw zawierających naturalne witaminy i składniki mineralne jest zalecane dla dobra ogólnej kondycji fizycznej. Picie miąższu aloesowego to naturalny i zdrowy sposób na odżywienie organizmu.

3. Aloes daje codzienną porcję witamin.
Aloes zawiera witaminę A, B1, B2, B6, B12, C i E, kwas foliowy oraz niacynę. Ludzki organizm nie jest w stanie długo przechowywać niektórych z nich, dlatego tak ważne jest ich uzupełnianie
z codzienną dietą. 

2. Aloes ma właściwości przeciwzapalne.
Miąższ Aloe Vera zawiera 12 naturalnych substancji, co do których dowiedziono, że działają przeciwzapalnie, nie powodując efektów ubocznych. Aloes może także wspierać prawidłowe funkcjonowanie mobilności stawów i mięśni.

1. Aloes dostarcza aminokwasy - “cegiełki” budulcowe organizmu i odnawia komórki.
Składnikami budulcowymi naszego organizmu są aminokwasy. W aloesie zawartych jest osiem podstawowych aminokwasów, których organizm sam nie potrafi wytworzyć! Regularne picie miąższu aloesowego pomaga zachować zdrowie, naturalnie zaopatrując organizm w te aminokwasy. Analiza aloesu pokazuje, że zawiera on więcej aminokwasów potrzebnych człowiekowi niż jakakolwiek inna roślina (ważne zwłaszcza dla wegetarian i wegan). Dzięki jego właściwościom regenerującym pomaga w odnowie biologicznej komórek naszego organizmu.
Pomyśleć tylko – wszystko to w codziennej porcji aloesu.


OBEJRZYJ TEN FILM, aby dowiedzieć się więcej o tym, 
jak aloes działa na organizm człowieka.






Bez wątpienia warto codziennie sięgać po miąższ aloesowy i pić go.

"A ile mam go pić i kiedy?"

Takie pytanie często słyszę w rozmowach z ludźmi jako pierwsze.  Postaram się teraz na nie odpowiedzieć.  Z mojego doświadczenia wynika, że są 3 etapy w zaawansowaniu picia aloesu.

etap 1:
50 ml dwa razy dziennie
Moje doświadczenie i zalecenia specjalistów pokazują, że w pierwszym kontakcie z miąższem aloesowym warto zacząć od 50 ml dwa razy dziennie (rano,  na czczo i wieczorem tuż przed snem, nawet już po umyciu zębów). Dlaczego właśnie tak? Rano przygotowujemy nasz organizm na cały dzień aktywności, a w szczególności nasz układ pokarmowy na czekające go posiłki. Wieczorem wypijamy porcję miąższu aloesowego na noc, ponieważ w nocy, miedzy 2 a 3 nasz organizm najintensywniej się regeneruje. Picie aloesu to ma być pierwsza i ostatnia czynność każdego dnia. Nie trudno policzyć, że taka częstotliwość i ilość wypijanego aloesu daje nam miesięcznie 3 litry. Tak - tyle aloesu minimalnie powinniśmy wypijać miesięcznie!

Oczywiście w ciągu dnia pijemy też czystą wodę, tak jak zalecają specjaliści 1.5l - 2l (ok 8 szklanek).  Jeśli ktoś nie wypija teraz wystarczająco dużo wody, to picie aloesu stanie się dodatkową mobilizacją do wdrożenia tego zdrowego nawyku. Dbajmy o nawodnienie naszego organizmu.

Można już całe życie pozostać na tym etapie, a można też przejść poziom wyżej :) i to już po tygodniu!

etap 2:
50 ml 20 min przed każdym posiłkiem
Do każdego posiłku warto przygotować nasz układ pokarmowy. Świetnie tu się sprawdza miąższ aloesowy. Niezwykle usprawnia wchłanianie wartości odżywczych, dlatego powinno się go pić przed posiłkiem.  Chroni przed zdagą i skokami krzywej cukrowej (pomaga kontrolować poziom glikemii).
W porównianiu do etapu pierwszego to tylko dwie porcje aloesu więcej dziennie :).

etap 3:
3 szklanki dziennie
To już jest "level hard". Dla osób, które potrzebują wyjątkowego nawodnienia, odżywienia i oczyszczenia organnizmu. To mogą być porcje do zadań specjalnych stosowane tylko przez jakiś czas, lub na stałe. Nie ma tu żadnych ograniczeń. Żadnej dopuszczalnej malsymalnej dawki. 

Wielu myśli o piciu miąższu aloesowego jak o przyjmowaniu leku, który tak a nie inaczej trzeba dawkować.  Tymczsem miąższ aloesowy to nie jest lek! Proszę popatrz na aloes łaskawym okiem jak na dobry, zdrowy napój, który pijesz bez ograniczeń.

Czy zastanawiasz się ile wypić soku pomarańczowego,
z buraków czy przecieru z pomidorów?


Myślę, że nie :)

Tak samo jest z miąższem aloesowym. Pijmy go wtedy, kiedy mamy na to ochotę. Miejmy odwagę łączyć go z innymi sokami, lub nawet dodawać do drinków, również tych z alkoholem! Wtedy takie drinki są dla nas nieszkodliwe :)

łyżeczka w szklance wody

Co prawda polskie normy biostyminy (wodnego roztworu aloesu) z lat 50-tych XX wieku mówią o tym by łyżeczkę miąższu aloesowego - gęstego, z "kłaczkami", rozdrobnionego wnętrza liścia aloesowego -  należy rozcieńczyć w szklance wody. W innych krajach takie normy nie obowiązują.
Rozcieńczony niepotrzebnie wodą miąższ nie smakuje. Kłaczki aloesu pływają sobie w szklance w małych ilościach, więc właściwie pijemy wodę i nie jesteśmy w stanie poznać prawdziwego smaku aloesu.



Zachęcam Was do picia codziennie większych ilości miąższu aloesowego, nawet szklankami. Nalewajcie go sobie tyle na ile macie ochotę i  oczywiście na ile możecie sobie pozwolić (dobry aloes nie może być tani).

Jakość i cena
Ile trzeba zapłacić za dobry napój aloesowy? 
Za 1 litr czystego, niczym nie rozcieńczonego miąższu aloesowego wysokiej jakości trzeba zapłacić w tym momencie (luty 2018) ponad 100 PLN. 

Tańsze soki aloesowe czy inne napoje dostępne w sklepach czy aptekach (o podobnie niskim jak w biostyminie stężeniu aloesu) są często dodatkowo słodzone cukrem czy, o zgrozo - syropem glukozowo - fruktozowym, żeby nam smakowały :), a nasze kubki smakowe na nie reagowały. Jeśli miąższ aloesowy bez żadnych dodatków, który pijesz jest słodki to całkiem możliwe, że nie ma on nic wspólnego z aloesem poza etykietką.



Czysty miąższ aloesowy jest lekko gorzki, bądź cierpki, więc nie każdemu posmakuje. Można jednak z powodzeniem połączyć go z żurawiną czy sokiem z brzoskwiń i jabłek i otrzymać smaczny i wartościowy napój, po który sięgną nawet dzieci!


Czy są jakieś "przeciwskazania" do picia miążu aloesowego?
Tak, sa dwa takie przypadki:

👉 kobieta w ciąży lub karmiąca, która wcześniej nie piła miąższu aloesowego! 🤰🍼👶
(UWAGA - tylko wtedy). Jeśli przed zajściem w ciążę miała już kontakt z miąższem aloesowym regularnie to nie ma powodu, by nie robiła tego w ciąży i podczas karmienia.

Ma to związek z właściwościami aloesu oczyszczania organizmu z toksyn - intensywnego, zwłaszcza przy pierwszym kontakcie. Lepiej nie uwalniać tych toksyn w organizmie matki akurat wtedy, gdy nosi pod sercem dziecko lub je karmi, ponieważ mogą przeniknąć przez łożysko lub z pokarmem. Trzeba poczekać, aż urodzi i przestanie karmić piersią.

Dziecko, w przeciwieństwie do swojej karmiącej mamy, może od początku dostawać miąższ aloesowy w ilościach i w sposób,  w których jest w stanie go połknąć. To proste!

👉 osoba, która ma drobne i ruchliwe kamienie w różnych narządach (np. nerkach, wątrobie) może odczuwać dyskomfort lub nawet te kamyczki "urodzić". Taką siłę ma aloes! W takim przypadku można rozważyć, po konsultacji z lekarzem usunięcie ich w inny sposób :)

Lekcje z artykułu dla Ciebie: 

📝 #1. Zacznij od małych dawek i stopniowo zwiększaj ilość.
📝 #2. Miej odwagę łączyć miąższ aloesowy
z innymi naturalnymi składnikami.
📝 #3. Bądź w tym systematyczny. To klucz do sukcesu.


Teraz już możesz świadomie wykorzystać potencjał miąższu aloesowego i dodać go do swojego codziennego planu dnia.






Czy to było dla Ciebie wartościowe?

Jeśli tak, to wspaniale, ponieważ prowadzenie bloga
wymaga zaangażowania i napracowałam się, aby przygotować dla Ciebie ten materiał.

Teraz czas na Ciebie!
Razem tworzymy tę relację.
Będzie mi miło, gdy zareagujesz.

Co możesz zrobić?

✍️ Skomentuj wpis. Dla Ciebie to minuta, a dla mnie istotna wskazówka.
Co Cię zainspirowało? Jaki jest Twój punkt widzenia?
Czego napisać/nagrać więcej, a czego mniej?
Proste „dziękuje” też czyni cuda:)

👉 Jeśli ten wpis jest dla Ciebie wartościowy
- udostępnij go innym i pozwól mi z tym przekazem dotrzeć dalej.

📹 Subskrybuj mój kanał na YT, >>TUTAJ<< aby być na bieżąco z filmami, które publikuję.

 DZIĘKUJĘ!
Pięknego i zdrowego dnia!
Magdalena Mieczkowska




sobota, 8 listopada 2014

Czy skoro aloes tak świetnie regeneruje komórki, to czy nie odnawia też tych nowotworowych?


Aloesowi w swoich postach poświęcam dużo miejsca. Wynika to z wiedzy, jaką posiadam o tej cudownej roślinie. Wiem sporo :) i na to pytanie mogę odpowiedzieć:

NIE. 


Aloes nie tylko nie przyczynia się do namnażania się komórek nowotworowych, ale też wspomaga organizm w walce z nowotworem. 



Żebyście zrozumieli o co chodzi ... napiszę najprościej jak potrafię. Komórki w organizmie komunikują się ze sobą. Jak coś jest z nimi "nie tak" to wchodzą na drogę kontrolowanej śmierci. Komórki nowotworowe mają tą komunikację zaburzoną i nie chcą się temu komunikatowi podporządkować. Jest taka substancja, która nazywa się LIKOPEN. Występuje chociażby w przetworach pomidorowych. Likopen powoduje, że ta komunikacja między komórkami "naprawia się" i komórka nowotworowa ulega samozniszczeniu.



Poza tym, jest coś takiego jak SELEKTYWNA CYTOTOKSYCZNOŚĆ. Taką właściwość posiada wiele naturalnych substancji. m. in. miód. Oznacza to, że miód zabija komórki rakowe, choć nie niszczy zdrowych komórek. 



Myślę, że musimy tu wyjść od konwencjonalnego podejścia, gdzie antybiotyk zabija zarówno dobre i złe bakterie w naszym organizmie, a leczenie raka np. "chemią" zatruwa cały organizm. Substancje naturalne potrafią odróżnić wroga od przyjaciela, czego nie potrafią te syntetyczne!






Ta grafika nie jest po to by Was demotywować - wręcz przeciwnie :). Chcę zachęcić Was do dbania o własne zdrowie oraz poszukiwania i przyswajania niezbędnej do tego wiedzy. Nie bójcie się stosować preparatów naturalnych. To niewiedza wywołuje strach, bo jak rozumiem, ze strachu wynikało pytanie, które usłyszałam od jednej z osób, która czyta tego bloga.




Cieszę się, że te pytania zadajecie, będę odpowiadać na nie w miarę możliwości w komentarzach, artykułach czy na priv. Piszcie, dzwońcie i pytajcie :)

środa, 22 października 2014

Czy antyperspirant ma coś wspólnego z rakiem piersi?

Październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. W internecie organizowane są różne akcje uświadamiające, krążą zabawne łańcuszki, o których jest nawet głośno w telewizji ... wszystko po to by zwrócić naszą uwagę na problem. Wiele osób i firm przyczepia różową wstążeczkę - symbol walki z rakiem piersi. Postanowiłam więc zrobić coś więcej w tym temacie i poruszyć go na blogu. Zainspirowały mnie do tego moje koleżanki. Tak się składa, że mam do powiedzenia coś ciekawego w tej sprawie. Chcę podzielić się z Wami również tym, co robię i czego nie robię z myślą, by zachować zdrowie piersi. Przecież są moim niewątpliwym atutem :).



W lipcu 2013 roku przygotowałam i wygłosiłam prezentację pt. "Dezodorant  a antyperspirant. Aluminium. Czym to pachnie?". Ten post to w znacznej mierze spisana treść mojego wystąpienia. Mam nadzieję, że nagram tą prezentację i inne, które przygotowałam w zeszłym roku, by udostępnić je Wam do obejrzenia. Tymczasem, wróćmy do tematu :).

Jesteśmy aktywni fizycznie, zabiegani, zestresowani. Reklamy wokół sugerują, że nie wypada się spocić i pachnieć nieświeżo. "Na szczęście" jest na to rozwiązanie - antyperspirant w spray'u, kulce czy sztyfcie.  Działają 24, 48 lub nawet 72h. Są też środki do wewnątrz blokujące wydzielanie potu. Spytacie pewnie, o co mi chodzi? Odpowiem, ale wszystko po kolei. 

Skąd się biorą nieprzyjemne zapachy?
Zacznę od tego, że ludzki pot sam w sobie nie ma zapachu, dopóki nie zostanie sfermentowany przez bakterie znajdujące się na naszym ciele. Rozwojowi bakterii sprzyja:
- ciepło
- wilgoć
- środowisko zasadowe.
Jako, że pacha jest najcieplejszym miejscem na ciele człowieka, a większość ludzi myje się środkami czystości o odczynie zasadowym (większość mydeł w kostce i ich roztworów wodnych ma właśnie roztwór zasadowy), to pojawienie się bakterii w miejscu, gdzie wydzieli się pot nie stanowi problemu. Skóra po prostu traci swoje niskie pH, które stanowi ochronę przed kolonizacją bakteryjną. To idealne środowisko dla rozwoju bakterii. Ich działalność daje właśnie ten nieprzyjemny zapach, którego chcielibyśmy uniknąć. I dlatego ludzie stosują reklamowane antyperspiranty. Nie wiedzą, że to nie jest najlepsze wyjście z sytuacji. O tym za chwile. 

O co chodzi z tym pH?


Skóra człowieka ma pH lekko kwaśne w zakresie 5.2 - 5.6. Każdy z nas ma indywidualną wartość pH skóry. Na pewno znacie z reklam kosmetyki o pH 5,5 - "idealne dla skóry". Znów się przyczepię. Nie tak całkiem. Wyobraź sobie, że jeśli wewnątrz naszego organizmu dojdzie do zmiany pH wielkości 0,1 (jednej dziesiątej) to od razu zaczynają działać mechanizmy broniące przed śmiercią. Jeśli na skórę stosujemy kosmetyk o odczynie nie pasującym do naszego pH skóry, to raczej nie umrzemy, ale może to powodować różne niepożądane reakcje.

Czym się myć? 
No tak, nie łatwo mi dogodzić. ale i Wam polecam to, co stosuję już sama dobrych kilka lat. Co to jest? Kosmetyki do codziennej higieny intymnej, ciała, rąk i twarzy (wszędzie tam gdzie mamy skórę:)), które potrafią dopasować się do pH skóry, każdego kto będzie ich używał. Brzmi zagadkowo, ale odpowiedź jest prosta. Chodzi o aloesowe mydła i żele do kąpieli. To właśnie aloes, przez to, że jest adaptogenem ma taką zdolność. Dopasowuje się do pH skóry każdego z nas z osobna i nie powoduje żadnych podrażnień. Przez kosmetyki aloesowe rozumiem te, w których aloes jest głównym składnikiem (60 - 90% zawartości), a nie te z dodatkiem aloesu (np. 0,5%). Skóra zachowuje swoje lekko kwaśne, indywidualne dla każdego pH i bakterie się nie namnażają. Kwestię bakterii i brzydkiego zapachu mamy już ostatecznie rozstrzygniętą. Ale co z potem?

Co wybrać: dezodorant czy antyperspirant? Jest jakaś różnica?
Pocimy się. To normalna reakcja na przegrzanie organizmu. W zasadzie nie powinniśmy tego blokować, ale wiem jak jest. Chcę tylko powiedzieć, że zdrowy człowiek nie poci się aż tak bardzo, by mieć kałużę pod pachami. Znamy ten obrazek z reklam, ale nie dajmy się zwariować. Jeśli natomiast dobrze wiesz, co to znaczy to masz nadmierną potliwość i to się leczy! Nie chcemy się jednak pocić, a czuć komfortowo, gdy łapiemy się za drążek w autobusie (znów sugestia reklam). Co stosować? Dezodorant czy antyperspirant? Jest w ogóle jakaś różnica między nimi? Ogromna.

Jak działa antyperspirant?
Antyperspirantu używamy, żeby nas potem nie zlało. Jak uzyskujemy taki efekt? Większość tego typu środków, jeśli nawet nie wszystkie zawierają  związki aluminium (najczęściej siarczan glinowo - potasowy). To właśnie one są odpowiedzialne za blokowanie wydzielania potu. Sole aluminium działają ściągająco na kanaliki potowe w skórze, i zatykają je. Hamują też rozwój bakterii, a jakże :). I o to przecież nam chodzi. Jednak blokowanie kanalików potowych solami aluminium ma swoje konsekwencje.

  • Po pierwsze, w miarę wysychania antyperspirantu na ciele sole aluminium krystalizują się i zostawiają smugi na naszych ubraniach. Każdy, kto ich używa doświadczył białych/żółtych śladów pod pachami i na bokach, które po praniu i suszeniu twardnieją, bo przecież trudno je wyprać. To jednak nie jest najgroźniejsza konsekwencja.
  • Po drugie, pot, który nie ma szansy wydostać się na zewnątrz, bo utknął w naszej skórze. Wraz z potem chcemy pozbyć się również części toksyn z naszego organizmu. Przez skórę też oddychamy (zachodzi wymiana gazowa). Blokujemy ruch substancji w obie strony. W dodatku jesteśmy niekonsekwentni w swoim działaniu, bo przecież celowo chodzimy do sauny, żeby się trochę spocić i nadrobić zaległości ;)
  • Po trzecie, sole aluminium nie są obojętne dla naszego organizmu. Gdy je raz do niego wprowadzimy, to trudno się ich pozbyć. Odkładają się chętnie w tkance tłuszczowej: zarówno w dole pachowym jak i w odpachowej ćwiartce piersi (to tam statystycznie najczęściej występują guzki), ale również w mózgu. Oczywiście antyperspiranty nie są jedynym źródłem aluminium dla naszego organizmu, tylko jednym z wielu (np. wyściełane wnętrza kartonów spożywczych, folia aluminiowa - kontakt z żywnością, w środkach zobojętniających kwasy w żołądku). Jest tego trochę.  Dotarłam do publikacji, które sugerują, że zbyt duże stężenie aluminium w organizmie utrzymujące się przez pewien czas może przyczyniać się właśnie do powstawania raka piersi i chorób mózgu (np. choroba Alzheimera). 
Nie chcę tu popadać w panikę, ale jeśli mam dokładać codziennie sobie dawkę aluminium z antyperspirantu i ryzykować tego konsekwencje, to zrezygnowałam z tego zabiegu higieny. Hola hola :) nie oznacza to jednak, że wszytko mi jedno i nie dbam o to. Jak to robię inaczej niż sugerują reklamy?

Co stosować zamiast antyperspirantu?
Przede wszystkim trzeba zadbać o właściwą potliwość ciała. Jeśli dotyczy cię problem nadmiernej potliwości to skonsultuj się w tej sprawie z lekarzem. Ja profilaktycznie piję miąższ aloesowy i łykam minerały. Wspomaga to oczyszczanie mojego organizmu i reguluje wydzielanie potu. Jeśli nawet się spocę, to nie ma on zapachu, szybko wysycha i nie pozostawia śladów. To są sytuacje ekstremalne. Tak bym je nazwała. Na co dzień myję ciało kwaśnym mydełkiem. Można używać dezodorantu, ale nie antyperspirantu! Są dezodoranty naturalne: aloes i kryształ górski (ałun). To moja propozycja dla Was. Osobiście wybrałam dezodorant aloesowy, ale wiem, że są kobiety, które są zadowolone z ałunu. Macie wybór.



dezodorant aloesowy:

Piszę o tym, bo wiem jak ważne jest to czego używasz pod pachami. Powtarzała mi to moja mama i zapamiętałam :). Przecież mamy tam węzły chłonne. Dzięki radom mamy nigdy nie stosowałam również kremów do depilacji pod pachami jak delikatne by one nie były. Coraz częściej w gabinetach ginekologicznych pojawiają się plakaty z hasłem "Karmisz dziecko piersią  - nie stosuj antyperspirantów". Młode matki często nie wiedzą co zrobić z tą informacją i czego używać zamiast. Te apele wynikają z tego, że w ćwiartce odpachwowej piersi znajduje się najbardziej wartościowe dla malucha mleko i kobiety zachęcane są do ściągania go stamtąd. Problem pojawia się, gdy wraz z tym mlekiem dziecko "na dzień" dobry dostaje dawkę aluminium, która na pewno nie wpłynie pozytywnie na rozwój jego mózgu i układu nerwowego. Co odważniejsi upatrują w tym nawet przyczyn ADHD u dzieci w ich późniejszym rozwoju. Niemniej jednak, ja bym z tym zaleceniem lekarzy nie dyskutowała :). Ponadto, kobietom, które już dotknął problem guzków w piersi również lekarze zalecają zrezygnowanie z antyperspirantu. Nie wiem jak Wam, ale mnie to daje sporo do myślenia. Co ciekawe, rak piersi to nie tylko domena kobiet. Rzadko, bo rzadko, ale dotyczy to też mężczyzn!

Jeśli ktoś z Was używa kryształu górskiego, to proszę o komentarz pod tym postem. Chętnie poznam Wasze doświadczenia. Jeśli chcesz, możesz pokazać ten artykuł swoim znajomym, udostępnić, skomentować czy dać "like" lub "+1".

wtorek, 12 sierpnia 2014

Aloes goi od środka. O stanach zapalnych.

W poprzednim poście obiecałam, że napiszę więcej o aloesie, który goi nie tylko rany od zewnątrz, ale i od środka. Są wakacje i trudno na pewno Wam i mnie :) zasiąść przed komputerem, przy tylu wakacyjnych atrakcjach i urlopach, ale zdyscyplinowałam się dziś i jak obiecałam, podzielę się z Wami swoją wiedzą na temat gojącej siły aloesu od środka. Zaplanowałam publikację tego postu, jako wstępu i swoistej trylogii. Więcej dowiesz się doczytując do końca :).

Zdaniem Pani doktor, plaga zdrowotna współczesnej ludzkości, z którą nie umie sobie radzić medycyna zwana "poważną" są stany zapalne. Generalnie ludzie dziś cierpią na uogólnione i przewlekłe stany zapalne.

Stan zapalny to naturalny mechanizm zaprojektowany przez naturę i dotyczący wszystkiego co żyje, całego świata ożywionego. Co się za tym kryje, już wyjaśniam, najprościej jak potrafię:

"Stan zapalny jest to mechanizm pozwalający na zwalczanie atakujących twój organizm patogenów 
i naprawianie uszkodzeń spowodowanych 

przez czynniki zewnętrzne"


Te uszkodzenia to mogą być rany, skaleczenia, owrzodzenia ... wszystko, co wymaga wygojenia. Stan zapalny jest PRAWIDŁOWĄ reakcją organizmu na uszkodzenie. Natura to dla nas przewidziała. Jest uszkodzenie, jest stan zapalny. Dlaczego?

Przykład - oparzenie. Jak się oparzymy i to miejsce się staje zaczerwienione, spuchnięte, w tym momencie dla całego naszego organizmu zaczyna mrugać czerwona lampka. Stan zapalny jest wołaniem o pomoc, alarmem na przykład dla makrofagów, żeby przyszły w miejsce oparzenia i zrobiły swoją robotę. Po to jest zaczerwienienie i opuchlizna, żeby cały organizm "zrozumiał", ze tu jest potrzebna pomoc.





Stan zapalny jest czymś co jest naturalne i UWAGA prawidłowe :)
W czym jest problem? Nieprawidłowe jest to, jeżeli on się zbytnio do nas przyzwyczai i zaczyna pozostawać z nami zbyt długo.




Stany zapalne o których wiemy ...

Są objawy, o których wiecie i bardzo dobrze znacie. Wiecie, że coś się dzieje nie tak,  ale próbujecie je tłumic środkami przeciwbólowymi i przeciwzapalnymi ... Zakładam, że jesteście ludźmi odpowiedzialnymi i świadomymi tego, co zdrowiu służy, a co nie :) podam tylko jeden przykład i nie będę do niego już nigdy wracać, obiecuje. :)

Przykład - prosty, choć nieprzyjemny i każdemu może się przydarzyć - bolący ZĄB:

Jeżeli wiesz, że pod danym zębem "coś się kisi", on od czasu do czasu jak się go przygryza, to boli, czasami puchnie, czasami łupie na zmianę pogody, i bierzesz na to tylko ibuprofen, a w porywach bactrim albo biseptol, jak już tak bardzo spuchnie. Po czym jak się już wszystko uspokoi biegasz dalej za swoimi codziennymi zajęciami, zapominając, że coś się z zębem działo. Pewnego dnia tak spuchniesz, dostaniesz takiej gorączki. Okaże się nagle, że popuchły Ci wszystkie stawy, że masz spuchniętą wątrobę, ze tak jakby ten ząb zemścił się i rozprzestrzenił swoim stanem zapalnym na cały organizm, i wtedy będziesz musiał już coś z nim zrobić, tylko wtedy będzie już trochę za późno.

Umawiamy się, że jeżeli wiesz, że masz jakiś stan zapalny, gdzie od czasu do czasu musisz używać leki przeciwbólowe czy antybiotyki nawet,  to ZRÓB coś z tym! To jest Twoja odpowiedzialność za samego siebie. To samo nie zniknie, nie wyparuje, tylko będzie się stawało coraz groźniejsze, nie tylko nieprzyjemnie, ale i niebezpieczne.

Stany zapalne, o których nie wiemy ...

Przykład może długi, natomiast chce przede wszystkim dziś powiedzieć o takich stanach zapalnych o których nie wiesz. Masz może zewnętrzne objawy, takie jak zmęczenie, depresje, przyspieszona akcja serca, skoki ciśnienia ... Są to symptomy uogólnionego stanu zapalnego, który nie jest tak ewidentnie do wskazania jak bolący ząb, tylko znajduje się głębiej i jest trudniejszy do wykrycia.

Wybrałam trzy miejsca, o których warto powiedzieć w kontekście stanów zapalnych:
- układ pokarmowy, a zwłaszcza jelita
- stawy
- tarczyca


Jak dochodzi do stanu zapalnego, który trwa i trwa i trwa ... ? nie powoduje ani gorączki, ani specjalnych boleści tak jak ząb :),  ani też innych strasznych, dramatycznych objawów. Powoduje tylko to, że czujesz się coraz gorzej i coraz słabiej, coraz bardziej zmęczony życiem. I taki stan zapalny, utrzymywany przez długi czas (u jednego trwa to dłużej, u drugiego krócej - jesteśmy różni również pod względem wytrzymałości). To może być zarówno 20 - 30 lat jak i 5 lat, by tak podupaść na zdrowiu, ogólnie, nie wiadomo dlaczego.

Jeżeli jest stan zapalny, który się przedłuża i trwa przez dłuższy czas, zaczynają się choroby z autoagresji!
I tu przychodzi nam z pomocą czysty miąższ aloesowy - wnętrze "wyfiletowanego" liścia aloesowego.




O tym będę pisać w kontekście układu pokarmowego, stawów i tarczycy w trzech kolejnych postach. Powstaje seria postów, do której ten dzisiejszy to tylko wstęp. 

Zapraszam więc do odwiedzania mojego bloga i śledzenia kolejnych publikacji :)



z wykładu dr Elżbiety Olejnik, Bochnia, czerwiec 2013

poniedziałek, 14 lipca 2014

Aloes - "ten od oparzeń"

Jest lato, choć nie codziennie aura o tym świadczy. Niemniej jednak w autobusie widziałam wczoraj dziewczynę poparzoną słońcem, bynajmniej nie opaloną :). Poparzenia mogą też "niechcący" zdarzyć się w domu. Używamy przecież żelazka, przelewany garnek z wrzątkiem ... niektórzy też lutują rozgrzaną lutownicą:). Poparzenia się zdarzają i nikt przecież nie robi tego specjalnie, a jednak ....

Nie zamieszczam drastycznego zdjęcia,
ale wiecie, że może być znacznie gorzej.


Jak sobie radzić z oparzeniami
 i co się z tym wiąże?

Dlaczego oparzenia są tak groźne?
Przy oparzeniu dochodzi do zniszczenia komórek. Ciało się goi, ale te komórki zostają w środku i "zatruwają" organizm.



Aloes najbardziej znany jest na świecie jako "ten od oparzeń", jako cudowna roślina od oparzeń. Żadna inna roślina, ani żaden preparat wymyślony przez człowieka, skomponowany i zsyntetyzowany, nie jest w stanie tak poradzić sobie z bardzo trudną raną oparzeniową. 

Dlaczego rana oparzeniowa to trudny przypadek?
Dlatego, że tkanka, która została zniszczona w procesie oparzenia pozostaje w ranie i ją zatruwa. To właśnie jest znacząca różnica w porównaniu z tym jak się skaleczycie, przekłujecie. Rana kłuta, szarpana, cięta, każda inna. Te rany krwawią, są nieprzyjemnie, bolą, ale ich gojenie na organizmu to mały pikuś :), dlatego, że w rejonie rany gromadzą się makrofagi, momentalnie uruchamiają się wszystkie procesy, w które nas wyposażyła natura, żebyśmy nie umarli od tej ranki. Tak naprawdę można przeżyć bardzo liczne i bardzo rozległe rany. Natomiast z ranami oparzeniowymi jest zupełnie inaczej. W procesie oparzenia II stopnia są martwe tkanki, a w procesie oparzenia III stopnia są tkanki spalone, czyli tkanki, które już zupełnie uległy destrukcji i z punktu widzenia organizmu stają się trucizną. Te martwe tkanki pozostające w miejscu zranienia stają się bardzo niebezpieczne. Stąd często mówi się, i słusznie, że jeśli człowiek ulegnie poparzeniu i to poparzenie obejmie pewien graniczny procent ciała, to człowiek ma niewielkie szanse na przeżycie. Jest tak właśnie ze względu na ten proces samozatrucia. Człowiek wtedy umiera nie z powodu oparzenia, ale z powodu dysfunkcji wątroby, która nie wytrzymuje tej ilości toksyn, pochodzących z poparzonych tkanek. Włączają się też inne procesy, niekorzystne i niebezpieczne dla człowieka.

Na co dzień zdarzyć się może...
Pozostańmy jednak, przy takich opatrzeniach niewielkich - zapałką, żelazkiem, gorącą wodą, kroplą tłuszczu z patelni ... To może nam się przydarzyć każdego dnia. W takich wypadkach, gdy oblejemy się na przykład gorącą wodą przy zlewaniu makaronu, warto mieć pod ręką galaretkę aloesową i  nałożyć ją grubą warstwą na miejsce poparzenia od razu, a będziemy mieli gwarancję, że nie pozostanie po tym nawet ślad! Bez żadnych pęcherzy! "To jakieś cuda" - powiecie, ale nie ... Aloes tak działa! Nie dość, że goi, to jeszcze cofa naturalny proces powstawania pęcherza, bo zawsze powinien się wytworzyć ten pęcherz, zawierający płyn, bo to jest naturalna reakcja prowadząca do wygojenia takiej rany. Zamiast tego, przykładamy do rany aloes i działa! Jeśli użyjemy czystego miąższu aloesowego, względnie osadzonego na nośniku żelowym, czyli galaretki aloesowej, to nie będzie pęcherzy, rana wygoi się i nie będzie po niej śladu! Aloes działa aż tak skutecznie i sprawnie, że daje sobie radę nawet z niebezpiecznymi i rozległymi ranami oparzeniowymi. 


Aloes goi również od wewnątrz.
Wyobraźcie siebie że teraz tą cudowną siłę gojącą aloesu nie tylko przykładamy do skóry, ale też wpuszczamy do środka organizmu przez przewód pokarmowy! Wpuszczamy GO - ALOES do żołądka. Oczywiście miąższ aloesowy wędruje dalej -  dwunastnica, jelito cienkie, jelito grube. Wraz z krwiobiegiem w jelicie cienkim dostaje się do krwi i zaczyna krążyć w naszych tkankach. Razem z tą całą siłą gojącą! Ale o tym będzie już następny post :)


z wykładu dr Elżbiety Olejnik, Bochnia, czerwiec 2013

Jakie są Wasze doświadczenia z oparzeniami i aloesem? Czekam na wasze komentarze.

środa, 25 czerwca 2014

Poważnie o "niepoważnym aloesie" :) czyli o chorobach autoimmunologicznych

Rok temu w czerwcu byłam na wykładzie właśnie na ten temat. O aloesie wiem już całkiem sporo, mówię o tym, dzielę się tą wiedzą z ludźmi i wiem, że nie tylko ja to robię :). Pojawia się też coraz więcej publikacji naukowych na temat aloesu.

Mogło by się wydawać, że jest aloes jest wszechobecny i aż do znudzenia się wałkuje ten temat, a jednak nie .... 


Z niecierpliwością czekam na czas, kiedy aloes będzie polecany wszędzie, przede wszystkim  pacjentom przez lekarzy :). Już teraz się to zdarza, ale "zdarza się" to jeszcze nie reguła.

Bardzo bym chciała powiedzieć, że świat lekarski odkrył aloes.
..., że każdy lekarz będzie miał wszystko co aloesowe w biurku, albo na biurku, 
... że na każdego pacjenta lekarz spojrzy przez pryzmat tego, jak można mu pomóc polecając aloes.

Mam nadzieje, że kiedyś do tego dojdzie i w to wierzę. Muszę  jednak jeszcze uzbroić się w cierpliwość.


Upłynęło wiele lat od czasu kiedy książka dr Elżbiety Olejnik ukazała się w Polsce. Są to podstawy wiedzy o aloesie. 
Na zdjęciu mój egzemplarz książki w moim pokoju na stole :)
Trochę już sfatygowany po przeczytany setki razy.


Minęło wiele lat od czasu kiedy wiele środowisk lekarskich nie tylko w Polsce ale i na świecie reagowało wręcz alergicznie na  aloes .... zresztą nie tylko na aloes, na wszelkiego rodzaju naturalne preparaty ... tzn. uważano , że jest to szamaństwo, jest to coś zupełnie nie poważnego, coś dalekiego od tzw. "poważnej medycyny". A jak jest teraz?

Zmieniło się to, gdy "poważna medycyna"  napotkała mur - choroby autoimmunologiczne. Co ta tzw. "poważna medycyna" musiała w pewnym momencie zrobić? Właśnie w sprawie chorób autoimmunologicznych sięgnęła po ... nic innego jak ALOES. Co za ironia losu :). Napotkała na wielką ścianę i dalej nic. Trzeba zawrócić, zrewidować swoje poglądy na temat przyczyn chorób autoimmunologicznych. Trzeba było "zrehabilitować" aloes. Zwrócić mu jego honor.

W USA powstają teraz przychodnie medycyny naturalnej. Pacjent ma wybór może iść do GP (amerykański odpowiednik lekarza pierwszego kontaktu) a może iść do przychodni medycyny naturalnej, gdzie "zapisuje się niejako na receptę" produkty w 100% naturalne i ALOES też :). Jak widać czasy, o których pisałam wcześniej nadchodzą, po prostu muszą nadejść :). Jeszcze trochę cierpliwości.

z wykładu dr Elżbiety Olejnik, Bochnia, czerwiec 2013

czwartek, 22 maja 2014

CLEAN 9 - relacja

Jest 22 maja, 3 dni temu skończyłam 26 lat :) i bardzo się z tego cieszę. Obiecałam, że podzielę się wrażeniami po CLEAN9. Dziś jestem już w 7 dniu programu LIFESTYLE30.

Podejmując na 9 dni wyzwanie CLEAN 9 miałam na celu odmłodzenie swojego organizmu i zregenerowanie go po bardzo pracowitej jesieni i zimie, a o początku wiosny to już nie wspominając :).

Program CLEAN9 to dopiero początek. Stanowi jedynie wstęp do 30-todniowego programu LIFESTYLE30, który juz zaczęłam :) W tym poście chcę zdać relację z tych 9 dni, które już za mną.

Zaczęło się od:




Program jest podzielony na dwie fazy.

FAZA I

W fazie I  (2 dni) chodzi o kontrolę spożycia szkodliwych konserwantów i innych substancji chemicznych. Jadłam tylko wypisane poniżej całkowicie naturalne produkty i piłam dużo wody.

Najtrudniej wytrwać właśnie te dwa dni, ale wykazałam się silną wolą i rezultaty były tego warte. Już po pierwszych dwóch dniach -  3 kg mniej.


"Niewiele" jadłam, w naszym rozumieniu posiłku właściwie wcale, a toaletę odwiedzałam jak zawsze.P Pozbyłam się niepotrzebnego bagażu i to jest to! te 3 kg na wadze, o których pisałam (bardzo praktyczna wartość, wcale nie wygórowana. Rożnica w pomiarach ciała mało znaczącą, poza brzuchem (-4 cm)

FAZA II
pola zieleni

W fazie II (7dni) dalej usuwałam szkodliwe substancje z organizmu, ale też rozpoczął się proces spalania zapasów tłuszczu. Miałam prawo do jednego posiłku 600kcal (np. mięsko i gotowane warzywa). Resztę zapotrzebowania uzupełniałam dokładnie tymi samymi produktami, co w pierwszych dwóch dniach. Rezultat - w sumie 6kg mniej.

czosnek z tymiankiem





propolis
OGÓŁNE WNIOSKI

W sumie straciłam 6 kg w 9 dni :) i 22 cm łącznie w obwodzie ciała :). Nie wszystko z tego to tkanka tłuszczowa. Pamiętaj o zalegających resztkach pokarmowych, których się pozbyłam :).

Czuję się lekko i jestem energiczna.

W tym czasie zmienił się mój zapach potu, był bardziej intensywny, a teraz złagodniał. Prawie nie wyczuwalny.

BIUST NIE SPADŁ! z czego ogromnie się cieszę.
Chudniemy wszędzie tylko nie tam :), bo mądrze się odchudzamy.

W ciągu tych 9 dni normalnie pracowałam, nie zrezygnowałam z niczego, co miałam zaplanowane na każdy dzień (praca, zajęcia na uczelni, również ze studentami :), szkolenia, kursy, spotkania)

Ponieważ mój clean 9 przypadł na dość zimne dni, to dodatkowo parzyłam herbatę z kwiatem aloesu w ciągu dnia czy wieczorem.


Kliknij aby powiększyć :)




Dokładny program możesz dostać ode mnie, kiedy zdecydujesz się spróbować tego, co ja :).
Chętnie odpowiem na wszystkie pytania.

środa, 7 maja 2014

Dobra dieta to za mało. Zadbaj o dobre wchłanianie. CLEAN9

Specjaliści dużo mówią o zdrowym odżywianiu czy racjonalnej i zbilansowanej diecie, cokolwiek dla nas miałoby to znaczyć. Ja sama pisałam o dobrym odżywianiu każdej komórki, wszystkimi potrzebnymi jej substancjami i prezentowałam inne podejście do piramidy żywienia (podstawa to aminokwasy, potem minerały i na samej górze witaminy).

Tym razem powiem o czymś, bez czego nawet najlepsze i najzdrowsze jedzenie niewiele da. Nie można powiedzieć, że zupełnie nic, ale ...


TAK, 
możesz jeść dobre i zdrowe produkty
 a nie korzystać z nich pełni! 

Kto jest temu winny? 
Ty sam. 

Jeśli wcześniej jadłeś byle co i byle jak, to niestety musisz ponieść tego konsekwencje. Nie możesz naiwnie liczyć na to, że dobra wola i postanowienie poprawy wystarczą. Nie wystarczy nawet praktykowanie zdrowej diety. Trzeba zrobić więcej! To, co już włożyliśmy do środka pozostawiło po sobie ślad w naszym organizmie. Samo się nie zrobi, jak się domyślasz :). 

Na pewno wiele słyszałeś o dietach i zabiegach oczyszczających z toksyn. I  dobrze! Jednak to tylko część Twojego zadania.

Zapamiętaj:
Nie ma odżywiania bez dobrego wchłaniania w jelitach! 

Podstawa zmiany stylu życia i odżywiania, to pozbycie się tego, co zalega w Twoich jelitach od miesięcy czy lat, o zgrozo! Są to resztki niestrawionych pokarmów, z którymi Twój organizm nie mógł sobie poradzić,  ani ich nie wchłonął, ani nie usunął. I zalegają tak sobie ... a mogą zalegać długo i w dużych ilościach. Czy wiesz, że może to ważyć około 3kg? To wszystko zalepia Twoje jelita i uniemożliwia właściwie wchłanianie pokarmu. Żeby wyjaśnić Ci, jak to wygląda w środku i co można w tej sprawie zrobić - krótki filmik (około 1 min).




Teraz już wiesz, że warto sięgnąć po miąższ aloesowy do picia, by skutecznie oczyścić swoje jelita z naszego "niechlubnego dorobku":). Aloes nie tylko pomaga w usuwaniu toksyn z organizmu, ale przede wszystkim świetnie usuwa niestrawione resztki i goi jelita. Tak, wielu z nas "skosztowało" na przykład różnych leków (antybiotyków, leków przeciwbólowych czy przeciwzapalnych). Ich stosowanie powoduje prędzej czy później uszkodzenia jelit,  najprościej mówiąc dziury, uchyłki, nierówności ...

Zamiast prostej rury mamy to:


a zamiast dobrych bakterii - probiotyków mamy bakterie gnilne i grzyby.


A teraz trochę osobiście i praktycznie jednocześnie:

Od trzech lat wiem o tym i robię wiele, by zachować swój układ pokarmowy w dobrym stanie. Nie zawsze tak było. Najbardziej uszkodziłam go w okresie studiów (stres, jedzenie w pośpiechu, nieregularne posiłki i niezbyt starannie przygotowane). Długo odczuwałam tego skutki, ale to już na szczęście za mną :) 

Teraz jest inaczej. Nie oznacza to jednak, że czasem nie "zaszaleję". Na urlopie, na którym byłam niczego sobie nie żałowałam :). Ja odpoczywałam, a mój układ pokarmowy ciężko pracował. 

Od dziś (07.05.2014) to ja wysyłam go na 9 -ciodniowy urlop. 
Rozpoczynam program CLEAN9. 

Czeka mnie wypicie 3 litrów miąższu aloesowego w 9 dni i inne atrakcje :).  Zdam Ci dokładne relacje w osobnym poście.


wtorek, 29 kwietnia 2014

Kwiat aloesu to nie kwiat paproci. ISTNIEJE :)

Mało kto wie, że aloes (Aloe Barbadensis Miller) kwitnie. Kwiat tej cudownej rośliny można wykorzystać w niesamowity sposób.

Tak kwitnie aloes.

Z kwiatu aloesu można zrobić wspaniałą i zdrową herbatę. TAK, herbatę i to bezkofeinową oraz bezteinową!




Taka herbata podana z mieszanką ziół i delikatnych, aromatycznych przypraw, działa regulacyjnie. Jest to idealna herbata "do posiłku". Najlepsza, jaką kiedykolwiek piłam. W moim rodzinnym domu ta herbata od niedawna podawana jest na świątecznym stole. Sprawdziła się zarówno przy bożonarodzeniowym jak i wielkanocnym zajadaniu się pysznościami. Żadne z nas nie miało dzięki niej dolegliwości po odejściu od stołu :) Jeśli wiesz, co mam na myśli. Coś czuję, że będzie z tego nasza nowa rodzinna tradycja.

Herbata dodatkowo powoduje przyrost energii życiowej, chociaż nie zawiera tak chętnie nadużywanej przez wiele osób kofeiny. Mimo energetyzującego działania tej unikalnej herbaty, nie można jej nazwać używką. Nie zawiera żadnej substancji, która działałaby nadmiernie stymulująco na system nerwowy, a tajemnica jej działania leży w starannie dobranym składzie i proporcji pomiędzy poszczególnymi ziołami. Jest bardzo aromatyczna.

Składniki herbaty:

* kwiatostan AloeVera
* cynamon 
używany przed wiekami jako środek... dla ożywienia kory mózgowej. Cynamon ma również działanie ściągające i pomaga przy bólach gardła, biegunce oraz wzdęciach.
* skórka pomarańczowa
bogate źródło witaminy C i bioflawonoidów; środek aromatyzujący.
* goździki
działają uspokajająco na podrażniony żołądek. Pomagają łatwiej zasypiać. Łagodzi zaburzenia jelitowe.
* ziele angielskie
środek wspomagający działanie innych przypraw i ziół, kontrolujący pracę jelit.
* imbir 
ceniony ze względu na silne właściwości bakteriobójcze. Wspomaga pracę jelit.
* kardamon
poprawia krążenie, pomaga przy kłopotach żołądkowych. Posiada wspaniały aromat.
* koper włoski
środek wspomagający trawienie, łagodzący kaszel i przeziębienia, a ponadto jako czynnik aromatyzujący. 


Ta herbata to  też zdrowy sposób na to, aby wreszcie przestać pić tyle kawy :)
Dlatego polecam zagorzałym kawoszom :).

piątek, 11 kwietnia 2014

Przychodzi baba do lekarza z ...



Tak zaczyna się wiele kawałów, ale nie o dowcipach będzie dziś mowa.


Dziś chcę podzielić się z Wami moimi obserwacjami z trzyletniej praktyki polecania naturalnej suplementacji, w tym picia miąższu aloesowego.


Wiem, że wielu z Was, nawet gdy zaufa mi w tej kwestii, to skonsultuje się najpierw z lekarzem. Najczęściej słyszycie wtedy:
"Nie zaszkodzi. Proszę przyjmować, 

pić miąższ." 


Nie są to moje przypuszczenia, sami się do tego po jakimś czasie przyznajecie :).

Nie mówiłam Wam tego wcześniej, ale jestem Wam bardzo za to wdzięczna. To znaczy, że poważnie traktujecie sprawę swojego zdrowia. Z wielką uwagą dobieracie to, co wkładacie w siebie :) I bardzo dobrze! Tak ma być! O to w tym wszystkim przecież chodzi.

Pojawiły się u mnie przy okazji takie przemyślenia.

Z jednej strony lekarz, to zawód cieszący się zaufaniem społecznym. W jego kompetencjach jest doradzanie nam w temacie zdrowia, nie tylko leczenie chorób. W praktyce akcent położony jest zupełnie gdzie indziej. Lekarze przede wszystkim leczą i to przypadki bardzo poważne, bo z takimi zgłaszamy się do lekarzy, z rożnych względów (chociażby długie kolejki na wizyty i badania). Zanim zostanie postawiona właściwa diagnoza a my podejmiemy leczenie mija dużo czasu, czasami za dużo. Znamy rzeczywistość zwłaszcza polskiej służby zdrowia i nie będę tego tematu rozwijać.



Z drugiej strony taki obrazek: Przychodzi mężczyzna lub kobieta :) do lekarza ze szklaną butelką (bo kartonów wyścielanych folią z aluminium nie pochwalam) soku warzywnego czy z owoców i pyta 

" Panie doktorze, czy ja mogę to pić? Nie zaszkodzi mi?" 



Jestem ciekawa co byście o tym pomyśleli. W zasadzie możecie o tym napisać w komentarzach :)
Zachęcam do aktywności na blogu. Rozmawiajmy tu o zdrowiu! 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Produkty pszczele i ich jakość a alergie


Znam osoby, które twierdzą, że są uczulone na pszczoły i produkty pszczele (miód, propolis, mleczko pszczele czy pyłek pszczeli) i mają w oczach strach na myśl, że miałyby je spożyć albo ich dotknąć, ponieważ ich dotychczasowe doświadczenia utrzymują ich w przekonaniu, że za chwilę dostaną reakcji alergicznej.

Co za  złośliwość i paradoks, ponieważ pyłek pszczeli to naturalna antyhistamina, która jest podawana właśnie przy wystąpieniu reakcji alergicznej! Największe korzyści można czerpać z jego działania po wcześniejszym namoczeniu go w wodzie, aż spuchnie i popęka jak chrupka kukurydziana.

Propolis pszczeli to najsilniejszy naturalny antybiotyk. Nie straszny mu nawet gronkowiec. W połączeniu z miąższem aloesowym wykazuje swoje wzmożone działanie (synergia).


Mleczko pszczele ma bardzo silne właściwości regenerujące. Odżywia mózg, wspomaga naukę, ale też "daje długowieczność" i reguluje naturalnie gospodarkę hormonalną kobiet. Królowa matka karmiona cały czas mleczkiem pszczelim w ulu żyje 7 lat podczas gdy pszczoły robotnice tylko 30 dni. Przez cały ten czas jest płodna i składa tysiące jeśli nie miliony jajeczek. Mleczko pszczele najlepiej wchłania się do organizmu poprzez trzymanie go pod językiem.



Pomimo tak wielu korzyści
ludzie są uczuleni na produkty pszczele ...

Badania dowodzą, że powodem uczuleń na produkty pszczele są zanieczyszczenia lub złe przetwarzanie , a nie one same! Organizm odrzuca je ze względu na brak ich czystości. 

Prawdziwą miarą doskonałości produktów pszczelich jest liczba osób uczulonych na te produkty!


Nie spotkałam jeszcze osoby, która miałaby uczulenie na produkty pszczele, których ja używam i które polecam. Gdy wystąpi u mnie reakcja uczuleniowa od razu sięgam po miąższ aloesowy i pyłek pszczeli. Przechodzi jak ręką odjął!



Mam do czynienia z najlepszymi i najczystszymi produktami pszczelimi na świecie, pochodzącymi z bardzo szczególnej okolicy. Są to tereny położone wysoko w górach, w innej strefie klimatycznej niż Polska (gdzie nie ma chociażby roztoczy, a ule nie są opryskiwane).  Rosnące tam rośliny należą do bardzo silnych, muszą przetrwać w ekstremalnych warunkach: upał, brak wody, duże i gwałtowne zmiany temperatur. Pyłki tych roślin posiadają również tę moc, tę siłę. Ich producent nie przetwarza produktów pszczelich, a stara się zachować ich czystość i właściwości w takiej postaci, jak stworzyła je natura. Ta jakość jest potwierdzona wieloma certyfikatami.


Na pewno kupujecie w sklepach też miody. Są piękne, przezroczyste czyli pasteryzowane i filtrowane. Często mogą być one sztucznie koloryzowane, a więc zmienione, przetworzone, inaczej niż pierwotnie działające. 


Podkreślam: czystość, jakość i pochodzenie, ponieważ wiele firm ma w ofercie odżywcze produkty pszczele. Ja wybieram te najlepsze.





CHCESZ WYPRÓBOWAĆ PRODUKTY PSZCZELE WYSOKIEJ JAKOŚCI?
możesz kupić je tutaj:

poniedziałek, 13 stycznia 2014

"Czarne jest białe, a białe jest czarne". Adaptogeny

Chcę poruszyć dziś trudny, ale ważny temat
braku zaufania do MATKI NATURY .
Proszę poważne, ale nie bez uśmiechu :) podejście do tego posta. Smiley face

Od trzech lat, czyli odkąd dzielę się ze znajomymi swoją wiedzą na temat naturalnych sposobów na uniknięcie chorób i radzenie sobie z dolegliwościami zdrowotnymi, czasem zdarza się, że słyszę pytanie:

"Czy to nie jest  za słabe?"

Odpowiadam wtedy:

"Dlaczego myślisz, że to jest słabe, nieskuteczne?"

Z moich doświadczeń w kontaktach z ludźmi jasno wynika, że stracili oni zaufanie do natury i jej siły, ale i "mądrości" czy "inteligencji" (jak zwał, tak zwał). Chodzi mi tu o naturalne zdolności do regulacji, czyli doprowadzania do normy, inaczej "uspokojenia organizmu", wprowadzenia w stan homeostazy tzn. równowagi. Już nie wiem jak to prościej wytłumaczyć :).

Za każdym razem gdy mają sięgnąć po w 100% naturalny środek zastanawiają się, czy aby im nie zaszkodzi, czy aby nie przedawkują. Jest to swoiste odwrócenie wartości, tego co dobre i bezpieczne, z tym, co niesie ryzyko. Ludzie w naturalnych środkach widzą dobrze znany lek, a nie "dobre jedzenie", którego nigdy dość :).
"A na co to pomoże?"

Pokutuje też w świadomości ludzi działanie leku który ma jeden kierunek i zwrot. Dla osób z mniej ścisłym postrzeganiem świata: lek albo podwyższa, albo obniża czynnik, w który jest "wycelowany". Czasem niewłaściwie, bo można "nie trafić z lekiem", ale to już inna sprawa.

Naturalne substancje, niektóre bardzo szczególnie, działają adaptogennie (przepraszam, za trudne, ale za to bardzo ważne słowo). Już wyjaśniam - same diagnozują miejsce, w którym maja zadziałać i działają, więc zawsze trafiają w 10tkę!





ADAPTOGEN
Pojęcie wprowadzone przez rosyjskiego naukowca dr Mikołaja Lazarewa, który sformułował 3 postulaty (warunki) dla produktu naturalnego uznanego za adaptogen. Powinien on:
  • powodować minimalne zmiany (zaburzenia) w fizjologii organizmu,
  • nie działać specyficznie, lecz „uodparniać” organizm poprzez szerokie oddziaływanie fizyczne, biochemiczne itp.,
  • normalizować i usprawniać różne funkcje organizmu i nie mieć działań niepożądanych.

Przykłady: 
               aloes                                        żeń-szeń

miłorząb japoński